zespół touched out

zespół touched out

Czy rodzicielstwo to sama frajda – radość, łzy szczęścia i uśmiechy? Owszem, posiadanie dziecka to doświadczenie nieporównywalne z niczym innym, jednak zdarza się, że rzeczywistość nie jest tak różowa, jak ją malują. Coraz głośniej mówi się o zjawisku, które dotyka bardzo wielu rodziców. Czym jest zespół Touched Out, kogo najczęściej dotyka i jak sobie z nim radzić?

Syndrom Touched Out – na czym polega?

O depresji poporodowej wiadomo już na tyle dużo, że przestaje powoli być ona tematem tabu. Młode mamy nie boją się już przyznać do tego, że nie czują się do końca szczęśliwe i szukają pomocy w poukładaniu emocji. I bardzo dobrze, bo im więcej się o tym mówi, tym bardziej oswajany jest ten temat.

O syndromie Touched Out nie wiadomo jednak za wiele. Dotyka on tę osobę, która z dzieckiem spędza najwięcej czasu, szczególnie w pierwszym roku życia. Dlatego z reguły jest to mama, która przebywa na urlopie macierzyńskim, jednak zdarzają się przypadki ojców tym dotkniętych. Na czym on polega?

Całodzienne noszenie, całowanie, przytulanie, okręcanie wokół siebie, zabawa – tak wygląda zapewnianie bliskości niemowlęciu. Bliskość jest tak samo wysoko w dziecięcej piramidzie potrzeb, co jedzenie i spanie. A gdy maluch jest tak zwanym „high need baby”, a więc dzieckiem wymagającym, tulenie i dotykanie w zasadzie nie ma końca. Jednak tym miłym aspektom towarzyszą również uderzenia rodzica w twarz, zadrapania, krzyki, płacz, niezadowolenie. Jest to nierozerwalnie wpisane w zdrowy rozwój dziecka i w jego poznawanie świata. Natomiast, kiedy przychodzi wieczór i dzieciaczek już śpi, mama siada w rogu kanapy i stroni od wszelkiego dotyku. Trzymania za rękę, pocałunku, przytulenia, o zbliżeniu fizycznym nie wspominając. W psychologii nazwano to syndromem Touched Out, czyli w wolnym tłumaczeniu: przebodźcowaniem dotykiem. Jest to rodzaj zaburzenia integracji sensorycznej, ale u dorosłego, nie zaś u dziecka.

Wbrew pozorom nie ma to nic wspólnego z depresją poporodową. Jest jedynie wyrazem potrzeby odrobiny fizycznego spokoju, integralności swojego ciała. Prawa do tego, by po całym dniu móc być fizycznie samej ze sobą i odpoczywać.

Przestymulowanie dotykowe, skąd się bierze?

Po godzinach przebywania w hałasie pragniemy tylko ciszy. Nasze oczy, gdy są zmęczone, również chcą, aby je zwrócić na obraz, który je uspokoi. I podobnie jest z dotykiem. Gdy mama przebywa cały dzień, każdego dnia z dzieckiem, jej ciało służy do przenoszenia, podnoszenia, obkręcania wokół własnej osi, tańczenia, szarpania, szczypania, a nieraz i gryzienia. U osób dotkniętych tym rodzajem przestymulowania ciało zaczyna reagować negatywnie na jakikolwiek dotyk ze strony innej osoby. I nie ma to nic wspólnego z niechęcią do partnera, do koleżanki czy do członka rodziny. W szczególności nie ma to nic wspólnego z niechęcią do dziecka.

Biorąc pod uwagę, że małe dziecko jest całkowicie zależne od rodzica, on mu ją zapewnia w takiej ilości, jaka jest potrzebna, a więc często przez cały dzień i w nocy. A fizyczna, negatywna, reakcja na dotyk od innej osoby jest jedynie wyrazem potrzeby przestrzeni dla samego siebie.

przestymulowanie dotykiem

Zespół Touched Out a relacje z innymi ludźmi

Nie dość, że przebodźcowana mama czuje się winna, bo wydaje jej się, że jest złym rodzicem, to jeszcze ma wyrzuty sumienia z powodu innych członków rodziny. Przecież po całym dniu z dziećmi, chciałoby się doświadczyć bliskości z partnerem, czegoś innego niż pieluszki i kremy na egzemę. Tymczasem nie zawsze jest to możliwe właśnie z powodu przebodźcowania dotykowego. Jak sobie z tym radzić?

Przede wszystkim szczerze o tym porozmawiać. Są dni, kiedy wyjątkowo mocno odczuwamy potrzebę dotyku, a więc podania ręki, przytulenia, wypłakania się. Są też takie, gdy mamy ochotę powiedzieć, żeby do nas po prostu nie podchodzić. To jest normalne.

Ważne również, aby zapewnić partnera o tym, że nie ma to nic wspólnego z uczuciami do niego. Chęć pobycia samemu w swojej własnej przestrzeni nie oznacza braku miłości, przyjaźni i więzi. Ta potrzeba odizolowania się nie potrwa też wiecznie.

Jeśli podtekst przebodźcowania jest wyłącznie fizyczny, można w tej konkretnej chwili spróbować skupić się wyłącznie na emocjonalnej więzi. Rozmowa, nieobarczona zbliżeniem, na dorosłe tematy mogą skłonić do odkrycia przed sobą ukrytych potrzeb, ciekawych rozważań o świecie i poszerzenia horyzontów.

Przestymulowanie dotykiem – jak sobie z nim radzić?

Uświadomienie sobie, że taka reakcja jest w istocie normalna to pierwszy krok. Choć rodzicielstwo przynosi mnóstwo radości, obarczone jest również ogromnym zmęczeniem, stresem i fizycznym obciążeniem dla ciała. Ponadto, nie należy słuchać osób, które mówią, że „kiedyś takich rzeczy nie było”. Były, tylko o nich nie mówiono głośno, podobnie jak o depresji poporodowej.

Jeżeli jest możliwość, warto zadbać o swoje ciało. Paradoksalnie, dotyk, który służy wyłącznie do pielęgnacji czy rozluźnienia, jest bardzo pomocny w syndromie Touched Out. Można na przykład zapisać się na regularne, profilaktyczne wizyty u fizjoterapeuty lub w gabinecie masażu, bądź samemu wykonać masaż ciała rozgrzewającymi olejkami. Skurcze mięśni i stres często napędzają uczucie przebodźcowania, dlatego kojący dotyk i olejek do masażu z arniką mogą być niezwykle pomocne.

Innym przydatnym trikiem jest wykorzystanie czasu drzemki dziecka do tego, aby odpocząć lub zrobić coś dla siebie. Tak, naczynia leżą w zlewie, pranie jeszcze nie zostało włączone, a na podłodze leżą zabawki. Jednak jeśli rodzic sam sobie nie wygospodaruje czasu na mentalny odpoczynek, małe dziecko mu go nie da. Porzekadło, że dom służy do mieszkania, a nie do wystawiania, a więc może w nim być czasem bałagan jest tutaj bardzo na miejscu.

Dobrą techniką relaksacji jest medytacja. Nie musi ona polegać na powtarzaniu mantr, które kłócą się z wyznawaną przez nas samych filozofią, a jedynie uczyć nas odcięcia na chwilę od hałasu i zgiełku. Prosta i nawet pięciominutowa medytacja pozwoli odpocząć głowie od codziennych spraw i nauczy do nich zdrowego dystansu.

W czasie, gdy dziecko nas nie potrzebuje, bądź zajmuje się nim inna osoba, można wykorzystać chwilę na rozwinięcie innych swoich umiejętności. Wysiłek umysłowy pozwoli zapomnieć na chwilę o przestymulowaniu fizycznym. Może do tego służyć aplikacja do nauki języka, dawno odłożona na bok książka czy specjalistyczny magazyn. Jednak w przypadku, gdy te oraz inne techniki relaksacji nie działają, a stan przebodźcowania dotykiem zaczyna wpływać negatywnie na stan emocjonalny, warto zwrócić się do specjalisty. Praca z psychoterapeutą pozwoli nauczyć się, jak stawiać własne granice bez burzenia rodzinnego ładu, a także w jaki sposób układać emocje w chwilach największego chaosu i napięcia.